2026 10 11 21:50

Takie są noce

I są tacy ludzie

Okoliczności zbiegi

Niespodziewane

Gdzie jesteś 

I wtedy gdy trzeba

Są takie chwile

Których pamiętać się

Nie chce

Bo za każdym razem

Jest łza

Przed oka obrazem

Kiedy wracają 

Z głowy chwile wyparte

Kiedy już nic nie chciałem

Budzić się po tym jak spałem

Patrzeć na słońce

Czy gwiazdy

Wszystko było niczym

A coś co stało się „nic”

Jeszcze przed chwilą 

Wszystkim być miało

I nagle… znienacka

Znieruchomiało

Kilka miesięcy 

Długich minęło

Wiele wieczorów smutnych

Wiele chwil cichych

Wiele spojrzeń milczących

Ze łzami walczących…

W tym wszystkim

Gdy życie się

Nie zatrzymało

Ciągle nie umiem

Stanąć prosto

Na dwóch nogach

Tak, żeby

Z bólu 

Serce

Nie drżało. 

Dziś nocą jadąc bardzo późną i mroczną

Wszystko przyszło jakby to było wczoraj

Jakbyś przed chwilą wyszła od tego doktora.

19.09.2026 16:33

Kiedy
Będzie nigdy
Tutaj jest
Niewiadomo gdzie
Muzyka gra
W zupełnej ciszy
Obraz powstaje
Podmuchem na płótnie

Kiedy
Droga ważniejsza
Jest, niż jej cel
Już nie pamiętasz
Dokąd i po co
Pędzisz

Kiedy
Nie wiesz jak
się zatrzymać
Ale wiesz,
Że końca nie
Będzie nigdy

Kiedy
myślisz
Że raz jest tutaj
Tuż obok
Siedzi z kawą
A innym razem
Że jest czymś
nieokreślonym
Niewiadomo gdzie

Kiedy
Taka którą kochasz
Muzyka gra
I zamiast radości
W klatce piecze
Chcesz głośniej słyszeć
Tą zupełną ciszę
Ten w środku krzyk
A słyszysz tylko
Codzienny szum

Kiedy
Za zamkniętymi już
Oczami
Nikt nie widzi
I nigdy nie zobaczył
Tego co się
W nich odbijało
I ile ich było
Ile to trwało.

Odpowiedz
Jest zadziwiająca
I banalnie krótka
To pewnie będzie
Po prostu
nigdy

/przy Jasmine Thompson „Pompeii”/

2026 08 06 18:32

O

struny palcami

uderzasz

mnie zapachem

odurzasz

smakiem ust

onieśmielasz

miękkością skóry

zachęcasz

ciepłem ciała

zapraszasz

do siebie bliżej

przyciągasz

i nagle znikasz

zostawiasz

w mroku

nocy

/Agat… z zewnątrz zwykły kamień, a w środku pełen barw, złamań i kształtów
Przy Elle Valenci pisane/

2025 12 20 21:44-21:54

Święta ziemia

Święte miejsca

Świeci ludzie

Święty obraz

Święty Jezu.

Święto zmarłych….

A my tu na dole 

tacy mali 

Marni

Grzeszni

Nieposłuszni zawsze

I niedoskonali

Ale cieszy się i karmi chwalą

Najwyższy Bóg gdy się go chwali

Gdybanie mu hołdy składa

Poddaństwo oddaje

Gdy to on światem włada.

A może całą boskość 

Nie ma tym polega

Może tu o to chodzi 

Bo kochać to co mówi 

Kolega

By doceniać 

Wiatr który czujesz

Bo włosów kosmyk 

Na policzku wiruje

By rano 

gdy oczy otwierasz

Cieszyć się 

Że jeszcze jesteś

Że możesz światu 

od siebie coś dać

Coś więcej niż

Uczucie,

Że należy się bać.

Że należy wielbić 

Klękać przed posągami

Bo ty jesteś 

Marny

A Oni 

bogami

Bądź Bogiem dla wszystkich

Bądź dobrym

 człowiekiem

Tak mało i prosto

Tak zdaje się

Niewiele.

Bad najlepszy jak umowa 

Bądź dobrym człowiekiem

Duzo więcej 

Po tobie zostanie

Gdy już będziesz 

Pod wiekiem.

/po kanionie/

2025 12 20 21:27-21:35

Gdy jego palce 

Tańczą

Jak szalone po niej

Opuszkiem trącając 

struny 

czule

Ja takie słowa

Tobie 

Mówię

By zmiękczyć

Rozpuścić

Coś już do końca

Gdy jesteś już ciepła

Ale jeszcze 

nie gorąca

Gdy już

 pot po Tobie

Spływa

Gdy coraz szybciej

Twoje biodro  od mojego

Się odrywa.

Gdy nieśmiało 

Choć chętnie

Wreszcie

Pozwalasz mi

„Weź je…

Wreszcie”

To z człowiekiem 

robi muzyka

Że gra 

Jakiś starzec

Na strunach

A ja obok Ciebie

Z rozpalenia

W ustach 

Suchych

Slimę

Przełykam.

/tegoż dnia przy tym samym

2025 12 20 21:16-21:22

Za falą

Fala

Od Ciebie płynie…

Częściej miłości

Dzikiej

Niż złości…

Gdy wraca zabierając ku sobie

Moje drobinki

Chcąc nie chcąc oddaję 

Tobie.

Palcami w struny uderza

Na scenie gość

Gdy ja w twoje nerwy

Miewasz mnie dość…

La Mare On dla nas gra

W ciemności i ciszy

Wokół tłum

I w nim tylko

ty i Ja.

/Podczas koncertu pisane solo Wojtek Mazolewski nam grał/

2024 08 31 15:34

Nie za miłością tęsknisz, a za jej ideałem
Nie wspomnień wicher rany otwiera, a serce wrażliwe
Nie w braku szczęścia jest wena, a w potrzebie pocieszenia
Wszak Twoje wiersze dadzą Ci najwięcej zrozumienia
Nie szukasz zbawienia w swoich słowach kreślonych, po cichu liczysz, na podziw i pochwałę od wszystkich „onych”

Dusza się miota kiedy ją przygniatasz, i zamiast ciepłem pałać, słowami pluje
Taką masz potrzebę by wykrzyczeć ból, słowami które rymujesz…
To nie zmęczenie, a brak pewności, że kiedy powiesz komuś o bólu, na jego ustach kpina nie zagości
Raz to będzie sztuka, raz tylko dla sztuki, pisane banialuki
To że umiesz opisać co serce krzyczy, nie znaczy, że niemowa niepiśmienna równie pięknie miłości nie czuje….
Pamiętaj, że zawodowi poeci to często straszni chuje

Kiedy zaczynasz czuć falę, co słowa niesie
I mrowienie na karku, gdy te się dobrze składają
Wyobraź sobie że to nie twój talent,
A że pająki się po tobie skradają
Nie umiem tak jak ty w gry społeczne grywać
Choć nie zdarza mi się w nie prze-grywać…
I czy to na pewno uczciwe jest by wykorzystywać, to że słowo dla mnie tym jest czym dla rzeźbiarza glina?

Od słów mogą rodzić się ludzie, lecz od słów też giną,
Ważne, by nie zachłystnąć się tą retoryczną adrenaliną.

To co w Twym życiu się dzieje złego, kto pojmuje twe słowa lub nie…
To nie świata całego jest wina, przynajmniej według mnie.

Mów jak do dzieci pięknie, i tłumacz, a wtedy nie będzie pytań bez końca,
Tylko pytanie jedno przychodzi, czy jesteś gotowa, by odsłonić swe wnętrze przed czytelnikiem,
„Rozebrać” się przed ludźmi tak zupełnie
Do końca?

W odpowiedzi do PoKątnej 🙂

20:30 06 07 2024 r.

Ku niebu się wspinasz
A lot cię przestrasza
Powoli mozolnie
Po stopniach nieudolnie
Zamiast z rozbiegu
Ze skał się rzucić
I poszybować ku słońcu
Ty boisz się,
że wosk wątpliwości
Pozbawi cię
Osiągnięcia wysokości.
To nie słowa moje
Cię Gasza i tłamszą,
To Twoje o mnie wyobrażenie
Zamienia
W koszmar kobiece marzenie.
I zamiast uniesień
Nade mną bioder
Jest uniesienie brwi
Ze zdziwienia….
Że ogień się ledwo tli
Nie ja, za Twoje
z sił opadanie
Będę się czuł oskarżony…
Wróciłem jak ty do męża, tak ja do żony.
Bo serce nie sługa,
ale rozum wie,
Że to była chwilowa ułuda

Pisane do tekstu PoKątnej – „Nadzieja”

16:35 09 09 2023 r.

Rok ciszy.
Bez słów w głowie
A może słowa były
Tylko bezgłośne
Ciche
niepewne.

Dużo myśli się kłębi
W mojej zdaje się
pustej głębi
Raz jasne raz ciemne
wszystkie
bardzo głęboko
we mnie.

Nierozwikłane zagadki
nierozwiązane problemy
niepewne momenty
coraz częściej…
jakieś dziwne smęty.

trochę tak jakby
kawałek młodości wrócił
albo tęsknota za nim
odbicie lustrzane tamtych dni
kiedy… głupi byłem
pewnie jak nikt…
ale czułem…

Dziś, nie pamiętam
jak czuć na policzku
gdy płynie łza
jak gardło się ściska
gdy chcesz się od płaczu
powstrzymać…

To nie powodów brakuje
a… tego czegoś
Boję się,
że kiedyś to pęknie
i się rozleje

Niezbieralne.

/Katalizatorem było „Jolka,jJolka..” śpiewane przez Sanah… pierwsze słowa przyszły same…reszta się wylała…/

23:05 08 04 A.D. 2022

Rozsądek
Mi się włącza
Kiedy rano się budzę.

Kiedy w lustro patrzę
układać zaczynam
dzień i plan

Z moją Dziewczyną
dzieci Matką
Mężatką…

Kiedy na śpiącą
Królewnę patrzę
z zmiętej pościeli

Kiedy widzę,
jak dba o mnie
i o NIch..

Skarby nasze
sens i treść
które niekiedy
trudno znieść

Kobieta niezłomna
silna, nieułomna

Dla której lepszy się staję
mądrzejszy, silniejszy

Rozsądek
To nie on… to miłość
To wiedza
Że najlepszą
Kobietę mam obok
siebie
mamy oboje
dla siebie.

/Dla Niej/